<title_newspaper="Trybuna robotnicza">
<title_article="O studium dramatyczne dla artystów operowych">
<author_1="A. Dygacz">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="3">
<date="1950-03-05">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
„Uprowadzenie z Seraju” nie jest, jak to podały afisze i programy, operą lecz operetką, w której obok pięknych arii toczą się zgrabne dialogi. Dzieło powstało w roku 1782. Miało ono panoszącej się na wszystkich scenach operze włoskiej przeciwstawić operetkę, która zawierała pierwiastki narodowe. I chociaż w „Uprowadzeniu z Seraju” krzyżują się wpływy włoskie, francuskie i niemieckie, dzieło to, przez odzwierciedlenie prawdy ludzkiego życia, przygotowało w dużym stopniu późniejszy rozwój opery niemieckiej.
Autorem libretta „Uprowadzenia z Seraju” był literat Bretzner. Jego utwory sceniczne cieszyły się u kompozytorów wiedeńskich dużym wzięciem. Chociaż Bretzner nie wykraczał pod względem artystycznym poza ramy przeciętności, wyczuwał dobrze, co publiczność chciała oglądać. Dodając utworowi „Uprowadzenie z Seraju” koloryt turecki, autor zamierzał wyczerpującą się coraz bardziej tematykę utworów teatralnych ożywić i wzbogacić.
Treścią utworu jest historia miłosna o pięknym finale z połączeniem się dwóch kochających się par. Historii tej nie będziemy tu szczegółowo opisywać, jest ona bowiem podobna do tysiąca innych, stanowiących żelazny temat każdej niemal operetki.
Pragnąc w większym stopniu przystosować tekst do warunków wokalnych i scenicznych, Mozart polecił przeróbkę utworu innemu literatowi nazwiskiem Stephani. Jednakże autor „Uprowadzenia” nie bardzo był tą przeróbką zachwycony, czego najlepszym dowodem jest fakt, że w roku 1782 umieścił w dzienniku lipskim ostrzeżenie następującej treści: „Pewien człowiek, nazwiskiem Mozart z Wiednia, ośmielił się dramat mój „Konstancja i Belmonte czyli — Uprowadzenie z Seraju” nadużyć jako tekst operetkowy. Niniejszym protestuję przeciwko tego rodzaju naruszeniu praw, które zastrzegam sobie również na przyszłość. — Drugi protest z roku 1783 skierował Bretzner przeciwko „nieznanemu przerabiaczowi, który wprowadził w całość mnóstwo śpiewów z budującymi a rozpaczliwymi wierszami”. Ani na moment oczywiście biedny Bretzner nie przypuszczał, że właśnie ten „pewien człowiek nazwiskiem Mozart” unieśmiertelni jego nazwisko.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>